Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | ||
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | ||
| Czerwone kartki: | ||
- Koźmin traci punkty w ostatnich sekundach
Więcej sytuacji strzeleckich, dominacja w środku pola, liczne ataki pozycyjne. W wyjazdowym pojedynku ze zdegradowaną już Spartą Miejska Górka przewaga piłkarzy Białego Orła Koźmin nie podlegała dyskusji. Goście, pod trafieniu Damiana Skrzypczaka, prowadzili jeszcze w doliczonym czasie gry. Niestety, w drugiej z dodanych przez arbitra minut, wyrównującego gola dla miejscowych zdobył Grzegorz Chorała.
Goście weszli w mecz z wielkim impetem. Już po kwadransie mogli prowadzić różnicą trzech goli. W 5 minucie gry oko w oko z bramkarzem Sparty znalazł się Robert Nowakowski. Kazek czubkiem buta trącił futbolówkę, która minęła golkipera, a ten zahaczył napastnika nogami. Decyzja mogła być tylko jedna. Rzut karny i czerwona kartka dla faulującego. Nic z tych rzeczy! Prowadzący zawody w ogóle nie zareagował.
Po upływie kolejnych 5 minut Nowakowski, pod dośrodkowaniu Mateusza Lisa, przelobował wybiegającego bramkarza, lecz piłka zamiast wpaść do siatki, otarła się o słupek i opuściła pole gry.
Chwilę później Jakub Namysłowski powinien wykorzystać kolejną niefrasobliwość bramkarza przeciwnika. Tym razem golkiper źle wyszedł do centry i zamykający akcję Namysłowski musiał trafić do bramki. Niestety, uderzona z bliskiej odległości piłka, poszybowała po niewłaściwej stronie słupka.
W tej części gry miejscowi dwukrotnie zagrażali bramce Michała Grzelaka. Najaktywniejszy w ich zespole Grzegorz Chorała przegrywał jednak rywalizację z ostatnią instancją koźminian.
Początek drugiej połowy to jedyny fragment spotkania, w którym przewagę osiągnęli gospodarze. Na szczęście Damian Skrzypczak i jego koledzy dość szybko się otrząsnęli i przeszli do kontrofensywy. W 58 minucie gry prowadzenie Orłom dał właśnie doświadczony środkowy pomocnik. Skrzypczak przejął piłkę na własnej połowie, podciągnął z nią parę metrów i podał do biegnącego lewą flanką Janusza Maryniaka. Ten obsłużył Skrzypczaka, który błyskawicznie znalazł się w polu karnym, idealnym dośrodkowaniem i po strzale z 5 metrów było 0:1.
Po tym golu na murawie zameldował się wracający po urazie mięśnia dwugłowego Adam Skałecki, który krótko po wejściu na boisko mógł dać podopiecznym Dariusza Maciejewskiego drugą bramkę przewagi. Po zagraniu wzdłuż bramki, napastnik gości znalazł się w idealnej sytuacji, lecz z kilku metrów fatalnie przestrzelił.
W doliczonym czasie gry koźminianie zapłacili za niewykorzystane stuprocentowe okazje. Wznawiający grę zza linii bocznej Krzysztof Stępa podał do Namysłowskiego. Ten kopnął w kierunku Stępy zbyt lekko i w efekcie defensor Orłów sfaulował uprzedzającego go w dojściu do piłki przeciwnika. Po rzucie wolnym z okolic środka pola piłkę na 16. metrze opanował Chorała, który bez namysłu uderzył z półobrotu. Piłka niefortunnie odbiła się od Michała Kosińskiego, czym kompletnie zmyliła zdezorientowanego Grzelaka i zatrzepotała w siatce.
- Jestem wściekły, bowiem drugi raz z rzędu straciliśmy pewne – wydawałoby się – trzy oczka – komentował na gorąco trener Maciejewski. – Okazji stworzyliśmy sobie sporo. Trzeba było wykorzystać choć jedną sytuację więcej i wówczas gospodarzom odechciałoby się grać. W decydujących momentach zabrakło nam doświadczenia i zimnej krwi. Gdyby jedną ze zmarnowanych “setek” miał któryś z bardziej ogranych zawodników, cieszylibyśmy się z pełnej puli. Szkoda, że już w drugim meczu wypadł nam Błażej Ciesielski. Jego brak jest bardzo odczuwalny. W sparingach współpraca dwójki Ciesielski-Skałecki wyglądała bardzo obiecująco. Adam też złapał uraz i teraz dochodzi dopiero do pełni formy.
W najbliższą niedzielę o godzinie 16.00 Orzełki podejmować będą drużynę SKP Słupca. - Autor / Źródło: Daniel Borski
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
