Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | ||
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | ||
| Czerwone kartki: | ||
- Brak napastników znów widoczny
Ciekawe widowisko obejrzeli kibice w Koźminie, gdzie miejscowy Biały Orzeł podejmował Koronę Piaski. W tym bardzo wyrównanym spotkaniu o jedną bramkę lepsi okazali się goście, którzy trzy punkty zawdzięczają uderzeniu z rzutu wolnego byłego zawodnika Lecha Poznań Krzysztofa Michalskiego.
Po otwierającym mecz kwadransie wydawało się, iż zawodnicy Dariusza Maciejewskiego w cuglach wygrają piątkowe spotkanie. Od pierwszego gwizdka koźminianie grali składnie, kombinacyjnie i często strzelali na bramkę Krzsztofa Banaszaka. Niestety, wraz z upływem minut ubywało również entuzjazmu, z jakim miejscowi rozgrywali swe ataki.
Worek z bramkami mógł zostać rozwiązany już po niespełna 100 sekundach gry. Jakub Namysłowski wycofał do Krzysztofa Stępa, a ten przytomnie posłał długą piłkę w kierunku wbiegającego w pole karne Mateusza Lisa. Młody pomocnik nie opanował jednak futbolówki, a gdyby tego dokonał, znalazłby się oko w oko z bramkarzem przyjezdnych. Orzełki kontrolowały boiskowe wydarzenia i do 6 minuty gry oddały już 4 strzały. Skuteczny atak powiódł się im w 7 minucie meczu. Z rzutu rożnego na pierwszy słupek dośrodkował Namysłowski, a bardzo dokładnym strzałem w kierunku dalszego rogu bramki popisał się Lis. Banaszak mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.
Goście pokusili się o groźny strzał dopiero w 25 minucie gry, kiedy to do bezpańskiej piłki na 17 metrze dopadł Dawid Kaniewski. Jego uderzenie minęło jednak poprzeczkę świątyni Michała Grzelaka o dobre 2 metry. Nieco później Grzelak podaniem ręką uruchomił Damiana Skrzypczaka. Kajtek dobrze obrócił się z piłką i zagrał krzyżowe podanie za linię obrony rywali. Do piłki zmierzał Lis, który znalazłby się sam na sam z Banaszakiem. Znalazłby się, bowiem gdy miał przejąć futbolówkę został ewidentnie zahaczony przez zawodnika gości. Wytrącenie z równowagi zaowocowało upadkiem koźminianina i wielką frustracją na trybunach. Arbiter nakazał grać dalej, a jeśli nie dopatrzył się przewinienia zawodnika Korony musiał pokazać kartkę Lisowi..
W 40 minucie gry najlepszy wśród gości Michalski zagrał długą płaską piłkę. Do podania wybiegł w tempo Kaniewski, który zdecydował się na strzał z 19 metrów. Piłka nieznacznie minęła jednak cel. Przed przerwą Grzelaka raz jeszcze zaniepokoił Michalski. Doświadczony defensor dobrze wskoczył do centry Roberta Przewoźnego z rzutu wolnego. Wysoko zawieszona piłka omal nie zaskoczyła golkipera Orłów, który z najwyższym trudem wyjął ją spod poprzeczki.
Końcowe trzy kwadranse rozpoczęły się od słabego uderzenia Namysłowskiego z 20 metrów. Tuż po kolejnym wznowieniu gry koźminianie szybko przejęli piłkę i zagrali w trójkącie na lewej flance. W końcowej fazie akcji Skrzypczak próbował zagrać filtrującą piłkę do ustawionego na przeciwległym skraju pola karnego Kubki. Niestety, podanie przejęli obrońcy i Korona wyprowadziła zabójczy – jak się okazało – kontratak. Aktywny Robert Norkiewicz posłał do boju Przewoźnego. Ten wpadł w pole karne i zdecydował się na strzał ostrego kąta. Intencje strzelca dobrze wyczuł Grzelak, który odpowiednio skrócił kąt i odbił piłkę. Ta poszybowała nad leżącym bramkarzem, ale wydawało się, że sytuację wyjaśni znajdujący się obok Dawid Pilarczyk. Obrońca nie porozumiał się jednak z bramkarzem, co skrzętnie wykorzystał wstający z ziemi Przewoźny, który technicznym uderzeniem z powietrza wpakował piłkę do siatki.
Następnie obie ekipy decydowały się na strzały z dystansu. Jednakże ani Kubka, Skrzypczak oraz Namysłowski u gospodarzy oraz Przewoźny i Norkiewicz ze strony gości, nie zmuszali bramkarzy do wielkiego wysiłku.
W 78 minucie gry miała miejsce decydująca o losach konfrontacji akcja. Interesującą wymianę piłki graczy Korony, niepotrzebnym faulem na Przewoźnym tuż za linią pola karnego przerwał Lis. Do wykonania rzutu wolnego sposobił się Michalski. Eks Lechita uderzył nad murem. Piłka szybowała niezbyt szybko, ale zagranie było na tyle precyzyjne, by zaskoczyć Grzelaka. Końcówka spotkania to napór dążących do odrobienia strat gospodarzy. Dwa groźne strzały oddał jeden z dwójki stoperów Mateusz Kubiak. Za pierwszym razem dobrze spisał się jednak Banaszak, a druga piekielnie mocna próba Matiego okazała się niecelna. Koźminianom po raz kolejny zabrakło wystarczających atutów w ofensywie i mecz zakończył się nieznaczną victorią Korony. - Autor / Źródło: Daniel Borski
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
