Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | ||
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | ||
| Czerwone kartki: | ||
- A miał być fotel lidera…
Gdyby w środowym zaległym spotkaniu kobyliński Piast ograł Słupecki Klub Piłkarski, usadowiłby się wygodnie w fotelu lidera. No właśnie, gdyby, bowiem kobylinianie choć byli zespołem przeważającym, długimi fragmentami musieli drżeć o remis.
Przed tym spotkaniem, po pauzie spowodowanej kartkami, do drużyny wrócił Tomasz Kempiński. Wykurować nie zdążył się za to narzekający na uraz stawu skokowego Marcin Kurzawa. Choć w czwartoligowym światku krąży opinia, iż SKP jest przeciwnikiem niewygodnym, z którym trudno wygrać, w wszyscy kobylińscy kibice byli przekonani o zwycięstwie miejscowych.
Od początku spotkania przewagę optyczną osiągnęli podopieczni Marka Nowickiego, którzy trzykrotnie mogli pokusić się o objęcie prowadzenia. Niestety, uderzenia z trudnych pozycji Jacka Biernata, Jakuba Pospiecha i Nowickiego, nie porwały sympatyków miejscowego klubu. W pierwszej odsłonie przeprowadzili jeden – za to skuteczny – atak. W jego finalnej fazie nieco zaspali środkowi defensorzy, a niepilnowany na 18 metrze Sebastian Kubacki uderzył celnie tuż przy słupku bramki Dominika Sadowskiego.
Jakby tego było mało, już w pierwszej akcji po przerwie przyjezdni mogli zdobyć kolejnego gola. Na szczęście, kończący świetną kontrę swojego zespołu Patryk Banaszak, w sytuacji sam na sam z Sadowskim, trafił piłką w słupek.
Kilka chwil później goście dopięli swego i mieli w zapasie dwa trafienia. Po zbyt lekkim wybiciu piłki przez Jacka Biernata, Kubacki długo się nie zastanawiał i kropnął z woleja, a piłka znów znalazła się w narożniku kobylińskiej bramki.
W 57 minucie miejscowi mogli odrobić część strat, lecz strzał z bliskiej odległości w wykonaniu Nowickiego był zbyt anemiczny i Krzysztof Sikorski nie miał problemów z jego obroną. Co nie udało się grającemu trenerowi, zrobił minutę później Kempiński, uderzając celnie zza linii pola karnego.
Przewaga w posiadaniu piłki miejscowych jeszcze wzrosła, a jej efektem było wyrównujące trafienie Krzysztofa Kendzi, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Piotra Kowalskiego i uderzeniem głową pokonał Sikorskiego. Kilkadziesiąt sekund później Kempiński mógł dać Piastowi trzy oczka, ale przegrał pojedynek oko w oko z bramkarzem SKP.
Ostatecznie doszło więc do podziału punktów, co absolutnie nie może zadowalać naszych piłkarzy. W tej chwili kobylinianie znajdują się na drugim miejscu w tabeli, lepszym bilansem wyprzedzając pleszewską Stal. Lider – Sokół Kleczew – ma w dorobku punkt więcej.
źródło: Daniel Borski - Autor / Źródło: Mariusz Kruchowski/Daniel Borski
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
