Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | ||
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | Biernacki | |
| Czerwone kartki: | ||
- Udana pogoń Orzełków
W sobotnim spotkaniu o mistrzostwo IV ligi Obra Kościan podzieliła się punktami z Białym Orłem Koźmin. Nasi gracze mecz rozpoczęli słabo, ale w drugiej – najlepszej w tym roku połowie – zdołali odrobić straty.
Niestety dla naszych piłkarzy, już pierwsza akcja miejscowych zakończyła się zdobyciem bramki. Po prostopadłym podaniu wzdłuż linii bocznej, jeden z graczy Obry zacentrował płasko w okolice pola bramkowego Jarosława Reyera. Wydawało się, iż koźmiński bramkarz pewnie schwyta futbolówkę, ale ten nieoczekiwanie wypuścił ją z rąk, a prezentu skrzętnie skorzystał Łukasz Spałwski, który skierował piłkę do pustej bramki.
Od tego momentu gości zmuszeni byli do gry w ataku pozycyjnym. Z zapędów koźminian niewiele jednak wynikało, za to gospodarze odgryzali się groźnymi kontratakami. Dwa z takich wypadów mogły zakończyć się bramkami, lecz napastnicy z Kościana mieli tego dnia rozregulowane celowniki. Podopieczni Dariusza Maciejewskiego długo nie mogli sforsować szczelnej zapory w postaci ośmiu usposobionych defensywnie rywali. W 23 minucie gry piłka dotarła jednak do Wojciecha Falentina, który wyprzedził obrońcę i został przez niego pociągnięty za koszulkę. Niestety, sędzia gwizdka nie użył.
W drugich 45 minutach oglądaliśmy zupełnie inny zespół. Koźminianie bezapelacyjnie dominowali, grając dokładnie i wymieniając sporo podań na małej przestrzeni. – To była nasza najlepsza połówka w rundzie – skwitował po meczu Janusz Maryniak. Na bramkowe efekty poprawy gry nie trzeba było długo czekać. Ledwie 5 minut po przerwie nasi zawodnicy zdobyli kontaktowego gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Karol Oczkowski. Pod linią końcową piłkę opanował Damian Skrzypczak, który ładnym zwodem na zamach zostawił za sobą przeciwnika i strzelił niemal z zerowego kąta w krótki róg bramki Obry.
Niedługo po tym, na czystą pozycję wyszedł Adam Skałecki. Lewoskrzydłowy, mimo iż był przytrzymywany przez rywala, zdołał oddać strzał. Uderzenie było niecelne, a jako że sytuacja miała miejsce w obrębie pola karnego, arbiter powinien cofnąć akcję i wskazać na wapno. Stało się jednak inaczej i koźminianie nadal musieli odrabiać straty. Kwadrans przed końcem, trener Maciejewski postanowił zaryzykować, decydując się na grę trzema obrońcami. Do pierwszej linii powędrował więc Maryniak, który w 85 minucie gry wypracował rzut karny. Dobrym podaniem do niego popisał się Skrzypczak. Maryniak w swoim stylu przyjął piłkę na klatkę piersiową i podbił ją nad sobą i obrońcami, którzy ratowali się faulem. Sam poszkodowany pewnie wyegzekwował sprawiedliwość i doprowadził do wyrównania uderzeniem w lewy róg bramki gospodarzy. Chwilę później Maciejewski cofnął Maryniaka do defensywy, a po kilkudziesięciu sekundach sędzia oznajmił zakończenie spotkania.
W kolejnym meczu, jaki rozegrany zostanie 2 maja, koźminianie podejmą Olimpię Koło. Mecz rozpocznie się o godzinie 17.00.
źródło: Daniel Borski - Autor / Źródło: Mariusz Kruchowski/Daniel Borski
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
