Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | ||
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | ||
| Czerwone kartki: | ||
- Po wyrównanym spotkaniu w Bytowie Miedź przegrała z Bytovią 0:2. Gospodarze obie bramki zdobyli po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry i strzałach głową. – Moi zawodnicy najwyraźniej uważali, że pograją trochę piłką i Bytovia się położy. Liczyliśmy na stałe fragmenty gry, ale one dziś zadecydowały o zwycięstwie gospodarzy – mówił po meczu wściekły trener Baniak.
Pierwsi bramkę w tym spotkaniu mogli zdobyć legniczanie. W pierwszej połowie bardzo aktywny z lewej strony boiska był Hempel. W 5. min dośrodkował w pole karne Bytovii idealnie na nogę Nowackiego, ale zawodnik Miedzianki trafił wprost w bramkarza. W 9. min groźnie z rzutu wolnego strzelał Grzegorzewski, a w 23. min kąśliwie uderzył Hempel, ale żaden z nich nie zdołał pokonać Gostomskiego. Legniczanie przeważali i próbowali konstruować atak pozycyjny, ale brakowało im skutecznego wykończenia akcji, za to rywale bardzo groźnie kontratakowali. Długie podania adresowane do Retlewskiego starał się przerywać Gawlik, ale defensor Miedzianki kilka razy przegrał starcie z napastnikiem Bytovii, na szczęście ten strzelał niecelnie. Miedź długo grała piłką, miała ogromną przewagę w jej posiadaniu, ale niewiele z tego wynikało. – Delikatną piłeczkę od nóżki do nóżki, to można sobie grać w I lidze albo ekstraklasie, ale my nie jesteśmy jeszcze w żadnej z tych lig. Zespół, który chce awansować, nie może ruszać do gry dopiero po drugiej straconej bramce – wściekał się Baniak.
W drugiej połowie Bytovia zdobyła dwie bramki – obie po stałych fragmentach gry. Karol Pięta dośrodkowywał, a nieupilnowani – najpierw Wróbel, a później Pietrzyk trafiali głową do legnickiej bramki. Dla Miedzi najlepszych okazji nie wykorzystali w tej części Orłowski oraz debiutujący w pierwszym zespole Mateusz Kuzimski (zmienił Zielińskiego), oddając niecelne strzały. – Siła fizyczna i cechy wolicjonalne były po stronie Bytovii i wygrały z tym, co się nazywa cwaniactwo – skomentował występ swoich podopiecznych Bogusław Baniak.
Do końca meczu nie dotrwał Jakub Grzegorzewski, który jeszcze przed przerwą opuścił plac gry z powodu kontuzji. Do ostatniego gwizdka, ale z obandażowaną głową i opatrunkiem nad okiem grał natomiast Mariusz Zasada, któremu rywal rozbił łuk brwiowy.
źródło: http://www.miedzlegnica.eu/ - Autor / Źródło: Mariusz Kruchowski/http://www.miedzlegnica.eu/
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
