Relacja: - , sezon
| Kolejka: - Data: 0.0. | ||
| - | ||
| Strzelcy: | ||
| Sędziowali: | Marcin Zieliński | |
| Widzów: | ||
| Żółte kartki: | ||
| Czerwone kartki: | ||
- Rozpoczęło się od trzęsienia ziemi, a potem było już tylko gorzej. Wrześnianie skromnie ograli Koronę Piaski.
Pierwsze dziesięć minut meczu musiały przypaść do gustu nielicznym kibicom. Pod bramką gości działo się wiele, ale i Damian Nowaczyk nie narzekał na brak pracy. Już w 3. min wyposzczony w uliczkę Kazimierz Konieczka nie kombinował i skutecznie uderzył zza linii pola karnego. Po chwili groźnie z dystansu strzelał napastnik Korony, ale wrzesiński bramkarz efektownie przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 6. min Jakub Groszkowski ograł obrońcę Korony i idealnie dograł na głowę Konieczki. Napastnik Victorii z sześciu metrów trafił prosto w bramkarza. Sześćdziesiąt sekund później Groszkowski sam uderzał głową, jednak golkiper Korony zdołał wybić piłkę na róg. W 10. min Konieczka raz jeszcze stanął oko w oko w bramkarzem z Piasków. Bezskutecznie.
Po tym szturmie Victoria wycofała się na swoją połowę licząc na szybkie kontry. Dopiero w 30. min mocniej zabiły serca kibiców. Mateusz Goździaszek ograł dwóch obrońców Korony i uderzył w kierunku bramki. Piłka trafiła w wychodzącego bramkarza, dostała dziwnej rotacji, ale i tak zmierzała w kierunku siatki. Tuż przed linią bramkową niepotrzebnie dotknął ją Konieczka, a ponieważ wcześniej był na pozycji spalonej, arbiter nie mógł uznać gola. Goście też mieli swoje okazje, jednak prześcigali się w ich marnowaniu.
W drugiej odsłonie mecz stracił na atrakcyjności. Co prawda na boisku w miejsce Konieczki zameldował się robiący dużo wiatru Filip Janiszewski, ale brakowało ostatniego podania. Dopiero pod sam koniec spotkania, dwa razy w odstępie jednej minuty, właśnie Janiszewski powinien podwyższyć prowadzenie. Za pierwszym razem z kilku metrów uderzył nad poprzeczką, za drugim – przegrał pojedynek z bramkarzem.
Korona mogła wyrównać już w doliczonym czasie gry. Skończyło się na trafieniu w słupek i protestach gości domagających się rzutu karnego. – Był ewidentny karny. Nasz napastnik ciągnięty był za koszulkę w polu bramkowym. Sędzia nie mógł tego nie widzieć. Odebrał nam zasłużony punkt – pieklił się szkoleniowiec z Piasków. – Powinniśmy już w pierwszej połowie zapewnić sobie wyraźniejsze prowadzenie. Zabrakło zimnej krwi Kaziowi, ale to właśnie młodość. Gdybyśmy w ostatnie minucie stracili gola, to na nasze głowy spadłoby wiele słów krytyki. Tym razem się udało, ale musimy unikać takich nerwowych chwil – narzekał po meczu trener Waldemar Przysiuda. (len)
źródło: http://wrzesnia.info.pl/ - Autor / Źródło: Mariusz Kruchowski/http://wrzesnia.info.pl/
Fotorelacja:
| Autor / Źródło: koronapiaski.futbolowo.pl |
|
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
