Informacje
- Liga Polska
- Lech Poznań wymęczył wygraną z Rakowem Częstochowa!
-
07.09.2026 Maciej Kałużny
Choć Lech Poznań był w niedzielny wieczór wyjątkowo nieskuteczny, udało mu się wymęczyć wygraną z pogrążonym w kryzysie Rakowem Częstochowa. Podopieczni Nielsa Frederiksena sięgnęli po zasłużony komplet punktów dzięki trafieniu Leo Bengtssona, odnosząc tym samym piąte kolejne ligowe zwycięstwo.
Lech Poznań, który 7. kolejkę PKO BP Ekstraklasy rozpoczynał z pozycji lidera, w niedzielny wieczór podejmował znajdujący się na przeciwległym biegunie Raków Częstochowa. Zespół spod Jasnej Góry, prowadzony tymczasowo przez dobrze znanego poznańskim kibicom byłego trenera Warty, Dawida Szulczka, przyjechał do stolicy Wielkopolski z zamiarem zainkasowania pierwszych w tym sezonie ligowych punktów.
Trener mistrzów Polski, Niels Frederiksen, zdecydował się na dokonanie dwóch zmian w wyjściowej jedenastce względem wygranego trzy dni wcześniej zaległego meczu 5. serii gier z Jagiellonią Białystok. Gustava Berggrena w drugiej linii zastąpił Filip Jagiełło, a miejsce Patrika Walemarka zajął Yannick Agnero, "spychając" tym samym na prawe skrzydło Allahyara Sayyadmanesha.
Szkoleniowiec "Medalików" uznał natomiast za konieczne dokonanie czterech korekt w składzie. Perovicia i Debohiego zastąpili Jean Carlos i Stratos Svarnas, miejsce Vladyslava Kochergina w środku pola zajął Karol Struski, a na pozycji numer "dziewięć" - u boku dwóch innych napastników, Makucha i Emreliego, od 1. minuty wystąpił młody Adam Basse.
Bezbarwna pierwsza połowa
Podopieczni Nielsa Frederiksena w pierwszych minutach niedzielnego meczu sprawiali wrażenie zespołu lepiej poukładanego, który nie miał większych problemów z przedostaniem się pod bramkę rywala. Już w 6. minucie gry Joel Pereira posłał sprytne, dalekie podanie do Luisa Palmy, a Honduranin podjął próbę przelobowania Kacpra Trelowskiego strzałem z powietrza. Golkiper Rakowa nie dał się jednak zaskoczyć - delikatnie trącił piłkę, przenosząc ją ponad poprzeczką.
Dziesięć minut później pierwszą groźną akcję przeprowadzili natomiast goście. Jean Carlos precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a futbolówka trafiła na głowę Adama Basse. Rosły napastnik oddał bardzo mocne uderzenie, ale piłka nie znalazła drogi do siatki, o kilkadziesiąt centymetrów mijając bramkę strzeżoną przez Mateusza Lisa.
Choć gra wciąż toczyła się głównie na połowie Rakowa, podopieczni Dawida Szulczka organizowali się w defensywie zdecydowanie lepiej, niż miało to miejsce w pierwszych minutach spotkania. Lechitom brakowało też dokładności - szczególnie kiepsko prezentował się Luis Palma, który zanotował kilka bardzo nieudanych kontaktów z piłką.
Wraz z upływem czasu podopieczni trenera Nielsa Frederiksena w coraz mniejszym stopniu kontrolowali wydarzenia boiskowe. W 37. minucie pod bramką Kolejorza doszło do dość kuriozalnej sytuacji - próbujący szybko wznowić grę z "piątki" Mateusz Lis trafił w... Mateusza Skrzypczaka, a piłka opuściła boisko, wychodząc na aut. Jeden z zawodników Rakowa dalekim wrzutem odnalazł Patryka Makucha, a napastnik gości nieznacznie się pomylił, uderzając obok słupka.
W 43. minucie kibice zgromadzeni na stadionie przy Bułgarskiej zobaczyli pierwszy celny strzał na bramkę. Zza pola karnego uderzył Allahyar Sayyadmanesh, ale pewną interwencją popisał się Trelowski, parując piłkę na rzut rożny. Chwilę później niecelny strzał głową oddał natomiast rozgrywający kiepski mecz Yannick Agnero.
Wyjątkowo bezbarwna pierwsza połowa zakończyła się więc bezbramkowym, ale jak najbardziej zasłużonym remisem. Lechici nie wykorzystali niemrawego początku Rakowa, a w późniejszych fragmentach spotkania nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie szczelnej defensywy gości, irytując przy tym statycznością i przewidywalnością.
Zmiennik z trafieniem na wagę trzech punktów
Trener Niels Frederiksen zdecydował się na dokonanie dwóch zmian w przerwie meczu. Mateusza Skrzypczaka, który od 25. minuty grał z żółtą kartką na koncie, zastąpił Terry Yegbe, a rozczarowującego Luisa Palmę - Patrik Walemark. Wejście tego drugiego mogło błyskawicznie przynieść upragniony efekt. W 47. minucie szwedzki skrzydłowy rozegrał składną, dwójkową akcję z Filipem Jagiełłą, a jego podanie wdłuż bramki ofiarnym wślizgiem zablokował jeden z obrońców. Trzy minuty później na listę strzelców mógł natomiast wpisać się inny z zawodników, który pojawił się na placu gry w przerwie -Vladyslav Kochergin. Ukrainiec nie wykorzystał jednak dogodnej sytuacji, przenosząc piłkę ponad poprzeczką z odległości kilku metrów.
W 53. minucie gry Kolejorz mógł - a w zasadzie powinien - objąć prowadzenie. Sayyadmanesh dograł z lewej strony boiska do Agnero, a Iworyjczyk wykorzystał błąd Svarnasa i z impetem wpadł w pole karne. Tam zachował się jak rasowy napastnik - najpierw minął ostatniego obrońcę, Racovitana, a następnie położył na ziemi Kacpra Trelowskiego. Kiedy wydawało się, że za chwilę spokojnie umieści piłkę w pustej bramce, świętując trzecie trafienie w obecnych rozgrywkach, on... przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Szalejący ze złości przy linii bocznej Niels Frederiksen po chwili zdjął 23-latka z boiska, wprowadzając na plac gry Mikaela Ishaka.
Stuprocentowa sytuacja, której nie wykorzystał Agnero, nie zniechęciła zawodników gospodarzy do konstruowania kolejnych ataków. Piłka najzwyczajniej w świecie nie chciała jednak wpadać do bramki Rakowa - w 64. minucie minimalnie obok słupka po znakomitym dośrodkowaniu Pereiry głową uderzył Jagiełło.
Siedem minut później podopieczni Nielsa Frederiksena wreszcie dopięli swego. Na indywidualny rajd zdecydował się Patrik Walemark, a po wpadnięciu z piłką w pole karne został on powalony przez jednego z graczy Rakowa. Sędzia Damian Kos nie zdecydował się co prawda na podyktowanie "jedenastki", ale w całym zamieszaniu najwięcej zimnej krwi zachował Pablo Rodriguez. Hiszpan przytomnie wyłożył piłkę przed pole karne do Leo Bengtssona, a szwedzki skrzydłowy, który na placu gry pojawił się zaledwie kilka minut wcześniej, z drobną pomocą rykoszetu umieścił piłkę w siatce, wprawiając kibiców w ekstazę.
Trafienie 28-latka dodało lechitów niesamowitego wiatru w żagle. W 77. minucie zaliczający kapitalną zmianę Patrik Walemark kapitalnie poradził sobie z obrońcą Rakowa, a następnie wyłożył piłkę Ishakowi. Gości przed utratą drugiej bramki uratował jednak Trelowski, w fenomenalnym stylu zbijając strzał kapitana Kolejorza na poprzeczkę. Lech dominował i kreował sobie kolejne dogodne sytuacje, ale nie potrafił ich wykorzystać. Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry na wyżyny swoich umiejętności ponownie wspiął się Trelowski, w sobie tylko znany sposób broniąc uderzenie głową autorstwa niezwykle aktywnego Walemarka.
Niewykorzystane sytuacje nie zemściły się jednak na mistrzach Polski - po końcowym gwizdku mogli oni cieszyć się z niezwykle cennego kompletu punktów, który zapewniło trafienie Leo Bengtssona. Kolejorz odniósł tym samym piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, utrzymując przy okazji pierwsze miejsce w ligowej tabeli.
Lech Poznań - Raków Częstochowa 1:0 (0:0)
Bramki: 71 Leo Bengtsson 1:0
Lech Poznań: Lis - Pereira, Skrzypczak (46. Yegbe), Mońka, Gurgul - Murawski, Jagiełło (74. Berggren) - Sayyadmanesh (68. Bengtsson), Rodriguez, Palma (46. Walemark) - Agnero (54. Ishak)
Raków Częstochowa: Trelowski - Tudor (79. Jendryka), Racovitan, Svarnas (76. Brusberg) - Jean Carlos, Struski, Repka, Pieńko (79. Perović) - Emreli, Makuch (79. Molnar) - Basse (46. Kochergin)
Kartki: Skrzypczak, Gurgul, Mońka (Lech Poznań) - Tudor, Pieńko, Emreli (Raków Częstochowa)
Sędziował: Damian Kos (Wejherowo)
Źródło: https://sportowy-poznan.pl/pilka-nozna/lech-poznan-wymeczyl-wygrana-z-rakowem-czestochowa-przesadzilo-trafienie-zmiennika/0NrHGwd4NFMW4onyekZw
Facebook
-
2002 - 2026 JarderSport: Contact. Всі права захищені
e winner to marka zaufanego polskiego bukmachera z transparentnym regulaminem i szybką wypłatą wygranych. Zarejestruj się na e winner..
